Jeszcze wczoraj wieczorem miliony polskich kibiców zasypiały z ciężkim sercem. Gyökeres, 88. minuta, 2:3 i koniec marzeń o mistrzostwach świata. Dziś rano okazało się jednak, że FIFA zmienia decyzję. Po sprawdzeniu VAR-u, bramka nie powinna zostać uznana, a Polsce należał sie rzut karny.

FIFA interweniuje po skandalu technicznym

Światowa federacja piłkarska wydała w środę nad ranem oficjalne oświadczenie, w którym przyznała, że podczas finału barażowego Szwecja–Polska doszło do krytycznej awarii systemu VAR. Analiza techniczna przeprowadzona przez sztab FIFA wykazała jednoznacznie, że Viktor Gyökeres w momencie oddawania decydującego strzału znajdował się na pozycji spalonej. Błąd nie został wychwycony w czasie rzeczywistym z powodu usterki oprogramowania. Bramka nie powinna była zostać uznana.

Wynik zweryfikowany, Polska z awansem

Zgodnie z nowymi przepisami FIFA dotyczącymi weryfikacji wyników po wykryciu błędów technicznych, spotkanie zostaje oficjalnie zakończone wynikiem 2:2. Jako że regulamin baraży przyznaje awans drużynie gości w przypadku remisu po doliczeniu czasu gry, to właśnie Polska zostaje uznana za zwycięzcę ścieżki B i otrzymuje bilet na mistrzostwa świata w USA, Meksyku i Kanadzie. Szwedzka federacja zapowiedziała protest, jednak według nieoficjalnych doniesień z Zurychu decyzja ma być ostateczna i nieodwołalna.

WORDLCUP
📷 : Autorstwa Steve Evans - originally posted to Flickr as Inside Soccer City 2, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10793214

Urban nie kryje emocji

Selekcjoner Jan Urban jeszcze kilka godzin temu żegnał się z dziennikarzami jako trener, któremu zabrakło jednej bramki. Dziś rano sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Szkoleniowiec, który przez całą kampanię barażową budował drużynę na nowo, dostał nagrodę, na którą — jak się okazuje — jeszcze nie było za późno. W sztabie reprezentacji panuje cisza, której nie sposób zinterpretować inaczej niż jako niedowierzanie.

Robert Lewandowski - LAST dance?

Robert Lewandowski opuścił Sztokholm jako jeden z pierwszych, bez słowa do mediów. Dla 36-letniego napastnika Barcelony mundial w USA, Meksyku i Kanadzie miał być prawdopodobnie ostatnim w karierze — a wczoraj wydawało się, że właśnie go stracił. Dziś rano wszystko się zmieniło. Jeszcze jedna szansa, jeszcze jeden mundial. Ostatni rozdział tej historii nie został napisany.

Jan Urban

Polacy w szoku

Polska w gorączce Kilkanaście godzin temu polscy kibice szli spać z poczuciem, że futbol po raz kolejny ich okradł. Dziś budzą się z biletem na największą imprezę świata. W sieci roi się od radosnych komentarzy, memy zmieniły nastrój o sto osiemdziesiąt stopni, a ci, którzy wczoraj nocą pisali o końcu pewnej epoki, dziś piszą o nowym początku. Trudno się dziwić — emocje po takim rollercoasterze są nie do opisania. Jeszcze we wtorek wieczorem Polska była drużyną, która odpadła z baraży po raz pierwszy od wielu lat. Dziś jest drużyną, która jedzie na mundial dzięki jednemu z najbardziej kuriozalnych zwrotów akcji w historii europejskich eliminacji. Decyzja FIFA nie ma precedensu — ale nie ma też wątpliwości co do jej słuszności. Jeśli system zawiódł, wynik musiał zostać skorygowany. Bilety na samoloty do Ameryki, pamiątki, flagi — wszystko to znów ma sens. Mundial 2026 odbędzie się w dniach 11 czerwca do 19 lipca w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie. Po raz pierwszy w historii zagra w nim 48 drużyn. Polska będzie jedną z nich. Po dwunastu latach przerwy — Biało-Czerwoni wracają na największą scenę światową